notes

ostatnio jestem trochę unieruchomiony…

ostatnio jestem trochę unieruchomiony – bliżej mi po prostu do obserwatora niż uczestnika. nie jest  ważne jak to się stało, ale że wciąż ma miejsce – dopadł mnie niefart, tak Bóg chciał, czy też po prostu znalazłem się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze…

wegetuję.

na rozłożonej kanapie, zwrócony nogami w stronę południową, mam miejsce pseudo dowodzenia – jeden, drugi i trzeci pilot, książki, gazety, komputer – wszystko na wymiar lewej ręki powoduje ułudę obsługi zaawansowanej technologicznie konsoli bolidu formuły F1, czy też w miarę nowoczesnego myśliwca.

strzygę palcami u prawej stopy, ma wracać wszystko powoli do normy, aby znowu wrócić na stół operacyjny – też mi cel…

tymczasem wzięcie udziału oznacza po prostu więcej wysiłku niż dostarcza siłownia, a wyjście do lekarza to bój w wadze ciężkiej… dni mijają, mali ludzie uczą się chodzić, z każdym dniem mam więcej siwych włosów na brodzie. czasami tylko zastanawiam się, czy to ma miejsce wewnątrz, czy też w rzeczywistości, a może to po prostu gdzieś przeczytałem….