tysiące drobnych…

Posted on Posted in notes

rzeczy, które wpadają nagle, zmięte w kieszeni, odnajdują się po praniu, albo wynikają na drodze zupełnie innej sprawy – zwykle robią to niespodziewanie, lecz ciągle są, dzieją się, przybywają… ich obecność jest zwykle nie po drodze, ale zwykle nie pozwalają aby przejść obok nich swobodnie, a zaniedbywane nie obrażają się i nie chowają w kąt.

realizować, działać, pracować, aby osiągnąć cel… ale gdy nieuczesane jest wnętrze i zaczyna się oddalać, zmieniać trop, to rozgardiasz pojawia się też na zewnątrz.

wydłużona perspektywa to może i jedyne wyjście, aby to „ogarnąć” – podobnie jak kredyt daje ułudę opanowania sytuacji. czas, wiadomo, że leczy rany, ale daje także nadzieję, na zmianę, że się poukłada, że odkręci, że… nie, niestety samo się zazwyczaj nie zrobi.

ale kiedy teraz zaczynać, aby nie spalić na panewce… czas jest niezmierzony, a tysiące drobnych rzeczy coraz to nowszych się wciąż pojawia…

p.s. powoli słońce zaczyna przypominać słońce polskiej jesieni, które nie pozwala na krótki rękaw. czas stop. chwilowe zwieszenie w trakcie realizacji.