tysiące drobnych…

Posted Leave a commentPosted in notes

rzeczy, które wpadają nagle, zmięte w kieszeni, odnajdują się po praniu, albo wynikają na drodze zupełnie innej sprawy – zwykle robią to niespodziewanie, lecz ciągle są, dzieją się, przybywają… ich obecność jest zwykle nie po drodze, ale zwykle nie pozwalają aby przejść obok nich swobodnie, a zaniedbywane nie obrażają się i nie chowają w kąt.

realizować, działać, pracować, aby osiągnąć cel… ale gdy nieuczesane jest wnętrze i zaczyna się oddalać, zmieniać trop, to rozgardiasz pojawia się też na zewnątrz.

wydłużona perspektywa to może i jedyne wyjście, aby to „ogarnąć” – podobnie jak kredyt daje ułudę opanowania sytuacji. czas, wiadomo, że leczy rany, ale daje także nadzieję, na zmianę, że się poukłada, że odkręci, że… nie, niestety samo się zazwyczaj nie zrobi.

ale kiedy teraz zaczynać, aby nie spalić na panewce… czas jest niezmierzony, a tysiące drobnych rzeczy coraz to nowszych się wciąż pojawia…

p.s. powoli słońce zaczyna przypominać słońce polskiej jesieni, które nie pozwala na krótki rękaw. czas stop. chwilowe zwieszenie w trakcie realizacji.

journey | wyjazd

Posted Leave a commentPosted in notes

I had an opportunity to spend some time in one of the european capital city which many poems and pictures were dedicated.

returned there after few years, walked around thouroghly breathing deep the evening time.

fortunately noone wanted to attack me.

illuminations made impressions.

after the journey Warsaw welcomed me with: cold, dissorted roads, blocks from communist era.. however space well known for me which changes every day….

 


 

chwilę temu miałem możliwość przebywania w jednej ze stolic europejskich – powstało dla niej wiele wierszy, obrazów, wiele osób wzdycha na samą myśl o jej walorach.. wróciłem po kilku latach i złaziłem większość tego miasta w postaci na piechotę, wieczorową porą wciągając tamtejsze powietrze głęboko w płuca.

nikt nie chciał obić mi gęby, na szczęście.

iluminacje robią wrażenie.

na lotnisku w Warszawie przywitał mnie chłód, wypaczone drogi, blokowiska epoki gierka, jednak to była znana mi przestrzeń, może jeszcze nie ułożona i z wieloma drobnymi mankamentami, jednak zmieniająca się każdego dnia.

bench time | sezon ławeczkowy

Posted Leave a commentPosted in notes

at last – bench time started! for old ones it’s like a xmas with tree and gifts, for young ones – who can go out in the evening – start of a normal life. for dogs longer walks, for wifes yelling, calling for a …. somewhere on the bench or on the road to home lost man 😉

 


 

wreszcie – zaczął się sezon ławeczkowy. dla wygłodniałej starszyzny to niczym Święta Bożego Narodzenia z choinką i prezentami, dla młodszych – tych z możliwością wyjścia w godzinach wieczornych – początek normalnego życia, dla psów sezon wydłużonych spacerów ze swoim ławeczkowym panem, a dla pań zwykle nieszczęsny okres krzyczenia, gonienia, wydzwaniania za zagubionym menszczyzno (bo czystą polszczyzną, to on już nie wraca:).

creation proces | z wymyślaniem

Posted Leave a commentPosted in notes

each time it’s different, sometimes nothing happens despite the need, sometimes 5 minutes can be enough, when not only words but also melody or bridge sketches the whole.

it’s hard to say as the time goes by if it should  maturate or grinded, maybe first idea counts, but important is repeat to look at it without previous associations and expierience, take the „gallery”view, test it with friends, take a deep message understanding and get along with something new.

what was done in the moment may be the riff or require to hard work.

time stars… but it’s not a race.

the only messure is the time, if the song stand the test of time it means that is was worth

 


 

jest różnie, czasami nic nie wychodzi mimo chęci, czasami wystarczy 5 minut i nie tylko słowa, ale melodia, bridge, każdy element składa się samemu w całość.

z perspektywy czasu patrząc, to ciężko powiedzieć, czy coś powinno dojrzewać, być szlifowanym, czy też pierwszy pomysł liczy się najbardziej, istotne jest na pewno to, że należy później na to spojrzeć na trzeźwo, bez żadnych skojarzeń, czy też bagażu doświadczeń, „wejść na galerię”, przetestować z przyjaciółmi, wsłuchać się  w ich słowa i pochylić się nad czymś na nowo.

coś co jest efektem chwili może być już dopracowane, ale też może wymagać ogromnej pracy.

czas start… ale spokojnie, przecież to nie wyścig.

miarą pozostaje wyłącznie czas, jeśli wytwór to tylko wytrzyma, to znaczy, że wyszło 🙂

thought | myśl

Posted Leave a commentPosted in notes

i caught a thought about publishing of my mind’s flickers

it leaked from my fingerprints…

 


 

 

Uchwyciłem myśl o cyfrowej publikacji przebłysków pojawiających się w moim mózgu.

wyciekła spod moich palców…